Przejdź do głównej zawartości

Paryż - 10.01.2010 (Wieża Eiffla, Sekwana)

Dzień był mroźny, z początku słoneczny, by na końcu zamienić się w burzę śnieżną. Burza popsuła nam plan wjazdu na wieżę Eiffela. Ale i tak byłam szczęśliwa, że mogłam zobaczyć ją na własne oczy! Zastanawiałam się co sprawia, że jest takim fenomenem. Tę konstrukcję kojarzy przecież każdy, ale nie wydaje mi się, że jest ona znana z tego, że jest znana. Sprawa nie jest taka oczywista, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. 

W życiu widziałam już wiele monumentalnych konstrukcji. Ale żadna z nich nie powala swoim ogromem tak, jak wieża Eiffla. Podchodząc chociażby pod najwyższe wieżowce w Warszawie nie czułam aż tak ich wielkości. Perspektywa sprawia, że wydają się zwyczajne – oglądamy je w towarzystwie innych wysokich budynków, co zaburza poczucie skali. Więc dlaczego wieża Eiffla wywiera tak niesamowite wrażenie kiedy patrzy się na nią zarówno z bliska, jak i z dystansu? Doszukałam się dwóch głównych powodów:
1) Pierwszy to kształt – smukła u góry, agresywnie rozszerzająca się ku dołowi, przechodząca w bardzo masywne filary z pustą przestrzenią w środku. Ten dziwny kształt sprawia, że możemy łatwo skalować wielkość konstrukcji dzięki ludziom, którzy stoją obok filarów. Automatycznie przemnażamy sobie jej kaliber razy cztery (filary) i kilkaset razy w górę. Gdyby wieża Eiffla była zbudowana w ten sam sposób, ale byłaby zabudowana przęsłami do samego dołu, bez pustej przestrzeni pod nią, wydawałaby się dużo, dużo mniejsza.
2) Druga kwestia to przestrzeń w pobliżu wieży. Praktycznie z żadnej strony nic jej nie zasłania, a w pobliżu nie ma żadnych wysokich budynków. Jedynym punktem odniesienia są ludzie i ewentualnie drzewa. Gdyby w pobliżu znajdował się jakiś inny wysoki budynek, automatycznie wieża wydawałaby się mniejsza.

Wieżę doskonale widać z prawie każdego punktu Paryża, ale dopiero stając przed nią możemy ocenić jej wielkość i piękno.
Ludzie boją się tworzyć rzeczy wielkie, nietuzinkowe, innowacyjne. Dotyczy to przede wszystkim budynków, konstrukcji, pomników. Bo brzydko wygląda, bo za drogi, bo komu to potrzebne, bo zasłania, szpeci krajobraz, ośmiesza mieszkańców. Moim rodzinnym miastem jest Zielona Góra, dlatego bardzo dobrze znam spory o takie kwestie. Jak nie o Pomnik Bohaterów II wojny światowej, to o tęczowy most i Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Albo przykład figury Chrystusa Króla w Świebodzinie. Ile jest komentarzy w tych wszystkich przypadkach, że to śmieszne, że powinni rozebrać, że wstyd, że pieniądze wyrzucone w błoto. Tak samo było w przypadku wieży Eiffla.
Już na samym początku budowy aż huczało od głosów sprzeciwu ze słynnym „Protestem artystów” opublikowanym w 1887 roku w dzienniku „Le Temps na czele”. Mimo wyrazistego oburzenia śmietanki towarzyskiej i wpływowych artystów udało się ją ukończyć, jednak po 20 latach wieża miała zostać rozebrana. Tylko dzięki uporze i sprycie jej konstruktora Gustawa Eiffel’a stało się inaczej. A wyobrażacie sobie dziś Paryż bez wieży Eiffla? Ja nie. I za nic nie mogę zrozumieć, jak ta konstrukcja mogła wadzić ówczesnym mieszkańcom. Myślę, że podobnie sytuacja wygląda w dzisiejszym czasach, ponad 100 lat później.
Jestem przekonana, że wszystkie te „dziwne” budowle, którym tak głośno się sprzeciwiamy za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będą przyciągały tłumy turystów, a w najgorszym razie będą symbolami miast czy regionów, bez których mieszkańcy nie będą mogli sobie ich wyobrazić. A co do milionów wydawanych na nietuzinkowe projekty, koszt budowy wieży Eiffla zwrócił się prawie w całości po pół roku od otwarcia jej dla turystów :)


Zupełnie czym innym jest oglądanie wieży za dnia, a w nocy. Ta zasada tyczy się właściwie każdego zabytku, o którego odbiór dba miasto – pomysł na oświetlenie jest właściwie jedynym kryterium, który definiuje nocny wizerunek. W przypadku wieży Eiffla kwestia oświetlenia jest wybitnie ważna ponieważ jej konstrukcja nie jest niczym wypełniona. Można by powiedzieć, że jest to jedynie szkielet – gołe żelazne bele składające się w kratową konstrukcję. Jak więc oświetlić wieżę tak, aby nie odebrać jej tej golizny? Jak wręcz uwypuklić puste przestrzenie za pomocą światła? Skupiając je w odpowiednim natężeniu właśnie na poszczególnych żebrach. Sprawnie rozłożone lampy, dające blask w kolorze mixu metropolnianej łuny i pokojowej żarówki, uwypuklają ‚kościstość’ wieży. Można doszukać się nawet pewnej świetlnej wariacji. Łuki pod pierwszym i drugim poziomem nie są tak intensywnie oświetlone, co faworyzuje odbiór/widok wieży opartej na czterech kolumnach, nie połączonych ze sobą. Widać to na poniższym zdjęciu.
Co jakiś czas na wieży zaczyna się kanonada tysięcy białych świateł, które nieregularnie gasną i błyskają w mgnieniu oka. Niektórym z pewnością wyda się to szablonowym kiczem, profanacją tak zakorzenionego w świadomości turystów zabytku, błazenadą. Ja widzę w tym kompromis między postępem, a pierwotnym wystrojem wieży. Czuć tu wyczucie pomysłodawcy – migające serie odbywają się w odstępach czasowych, więc spokojnie można napatrzeć się też na normalnie oświetloną „Żelazną Damę”.
Miliony zwiedzających, bezcenny symbol na skalę światową, obiekt must see dla każdego pragnącego zobaczyć Europę, Francję, Paryż. A nadal zaskakująco łatwo się do niej dostać, przejść pod nią, obejrzeć za darmo z najbliższej odległości, obejść, pooglądać z każdej strony (nawet za oświadczyny pod Eifflą nikt nie pobiera jeszcze opłaty). 

nasza grupa zwiedzających

Zero barierek, uciążliwej ochrony ograniczeń. I ogromna przestrzeń dookoła, gdzie przesiadywać można godzinami patrząc się na wyrastającego znikąd kolosa. To tak niesamowicie popularne miejsce, ale w promieniu kilkuset metrów z każdej strony mamy niezagospodarowaną przestrzeń, więc łatwo możemy znaleźć sobie puste miejsce, co pozwoli poczuć jakby się miało ją na wyłączność. Warto o tym pamiętać podchodząc pod wieżę – nie jest tu trudno odciąć się od pozostałych gapiów, o ile akurat nie stoi się w kolejce do wejścia :) No nam się nie udało. Wrócę tam najlepiej w porze letniej, żeby zwiększyć szansę na udaną pogodę.


Dzień powoli dobiega końca, nastał wieczór, a kolejną atrakcją jest rejs po Sekwanie :) Nie można się nudzić!
Jedna ze stacji, na której wsiada się na statek wycieczkowy. Widoczny 'pociąg' dowożący do portu
Przemieszczając się statkiem BATEAUX PARISIENS po Sekwanie mijaliśmy 8 ciekawych miejsc:
- wieża Eiffla (La Tour Eiffel)
- museum Orsay (Musée d’Orsay)
- St-Germain-des-Prés
- katedra Notre-Dame
- Jardin des Plantes
- Hotel de Ville (obok, którego znajduje się Muzeum Pompidou)
- Luwr (Musée du Louvre)
- Pola Elizejskie (skąd możemy podziwać również Łuk Triumfalny).

Było przeraźliwie zimno, a wiatr smagał nas w każde nieosłonięte miejsce "kłującymi szpilkami".  Mimo to każdy z nas wytrwale siedział na górnym pokładzie, gdzie podziwiał co rusz to nowe atrakcje na brzegu. Wszyscy mieliśmy świetne humory :)
Kawałek Luwru

Widok na wieżę Eiffel
Statek Un bateau-mouche, a w tle dzielnica Grenelle

Górny pokład statku

Samaritaine - najstarszy dom towarowy Paryża

Panteon

Muzeum d'Orsay - największa galeria impresjonizmu

Widok na katedrę Notre Dame

Most Alexandra III (Pont Alexandre III)
I takim miłym akcentem zakończył się wyjazd do Paryża. A następnego dnia czekał nas kilkunastogodzinny powrót do domu. Au revoir !!!

Popularne posty z tego bloga

Paryż - 07.01.2010 (Wersal, La Defense)

Pochmurną i skromną Zieloną Górę zamieniliśmy na najsłynniejsze miasto na całym Starym Kontynencie – Paryż. Atrakcje turystyczne dla mas zwiedzających miały by podbić serca gości szukających przygody tam, gdzie barierek i kas biletowych jest jak na lekarstwo? Okazuje się, że nie wiemy jeszcze o sobie wszystkiego.
Przepięknej stolicy Francji nie sposób jest poznać w jeden, czy dwa tygodnie. Niektórzy twierdzą nawet, że i mieszkanie w Paryżu nie wystarcza, by odkryć wszystkie tutejsze urokliwe miejsca i zakamarki. Dane mi było zwiedzać Paryż jedynie przez 3 dni. To zdecydowanie za mało!!! W tym ogromnym mieście, gdzie każda dzielnica ma swój unikalny charakter, ciągle się coś dzieje, ciągle się coś zmienia, a nadążyć za tym nie potrafią pewnie sami paryżanie.
Przygoda rozpoczęła się poza ścisłymi granicami administracyjnymi Paryża - w Wersalu, w ogromnym kompleksie pałacowym króla ludwika XIV. Wersal jest nie tylko symbolem potęgi monarchii absolutnej, ale także przepychu i wy…

Paryż - 09.01.2010 (Luwr)

Dzień zaczęliśmy od zwiedzania najpiękniejszych na świecie dzieł - na pierwszy ogień poszedł Luwr. Obecne wejście do muzeum poprowadzono prosto z dziedzińca do podziemi przez szklaną piramidę, która, nie zasłaniając pałacu, doświetla podziemne wejście, szatnie i sklepy centrum obsługi turystów. Jest to rzeczywiście świetne rozwiązanie, razem z fontannami dodające też wdzięku przetłaczającemu swym ogromem dziedzińcowi.

Nawet nie wiecie, jak biło mi serce, kiedy odbierałam bilet, przekraczałam próg tego słynnego muzeum!!! Wystaw, galerii, ekspozycji wystarczyłoby spokojnie na 2 dni wnikliwego zwiedzania. Na obejrzenie tych wszystkich hektolitrów farby i ociosanych kamieni mieliśmy jedynie 3 godziny. Szybko zajęliśmy się najważniejszymi eksponatami. 

Pierwszy obraz – słynna Mona Lisa. Nie trudno było ją zlokalizować. Z gwarnego tłumu stojącego na środku przestrzennej sali sekunda po sekundzie leciały kolejne salwy fleszy. Mona Lisa niczym gwiazda na czerwonym dywanie. Na c…